niedziela, 12 marca 2017

Bieg Wiosenny


Po roku powróciłem do Parku Śląskiego na pierwszy kontrolny start przedmaratoński. Choć ostatnie tygodnie, to treningi bez intensywności i z zmniejszoną objętością, to coraz lepsze samopoczucie wzbudzało nadzieję na dobry wynik. Czy pobiję życiówkę -36:58? A może poprawię zeszłoroczny czas -37:32? Zapraszam na relację ;).

Okolica 3 km. Pierwszy tegoroczny bieg z NR-ką
Niedziela przywitała mnie z ochłodzeniem, termometr pokazywał 5 stopni, a słońce schowało się za chmurami. Postanowiłem wystartować na krótko, miało być wiosennie jak wskazuje nazwa biegu ;). No dobra, bez przesady, wziąłem jeszcze termo i rękawki :).Po śniadaniu wyruszyliśmy z całą rodziną do Parku Śląskiego, miał to być kolejny bieg rodzinny :). Organizacja biegu jak zawsze przyzwoita, spokojnie załatwiłem weryfikację i był jeszcze czas by pogadać ze znajomymi i się trochę rozgrzać. Przed 11:00 zgodnie z programem stanąłem na linii startowej, czas zawodów zbliżał się szybko. Spojrzałem po rywalach i widziałem wielu świetnych zawodników. Walka o podium nie była w moim zasięgu :(, ale zapisałem się na ten bieg ze względu na świetnej trasy do walki z czasem. Na sygnał
Finisz!!
ruszyliśmy szeroką ścieżką w kierunku zoo. Po pierwszych 3 kilometrach się zagrzałem i komin wraz z rękawkami można było zwinąć. Niestety tempo było dalekie od oczekiwań. Półmetek przebiegłem po 19:12, nie czułem się zmęczony, ale nie potrafiłem podkręcić tempa. Czułem się zblokowany na obecnym poziomie :(. Zarówno daleko było do komfortu biegowego, nie zagojone rany jeszcze lekko dokuczały.  Drugie okrążenie nieźle mi się biegło, zacząłem doganiać kolejnych zmęczonych rywali. Ostatni finiszowy kilometr nie był udany. Nadal nie mam mocnego sprintu :(. Z czasem 38:43 przekroczyłem metę dzisiejszego biegu, zajmując 54 lokatę na 685 mężczyzn. Z zawieszonym medalem na szyi i z miską fasolki po bretońsku (smaczna była :) ) przeszedłem się do reszty rodziny dopingować ojca i kolejnych finiszerów.


Biegi w Parku Śląskim są godne polecenia, naprawdę mają świetne imprezy. Może dzisiaj genialnego czasu nie wykręciłem, ale po walce z przeciążeniem byłoby to mało logiczne. Czas przygotować się do kolejnego biegu kontrolnego, czas na marzannę. Mam nadzieję, że z lepszym skutkiem ;).

Zadowoleni z medalami ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz